Czy warto mieszkać w Sopocie?

Widok na molo w Sopocie z zabytkowej latarni morskiej

Niewielkie miasto, określane niekiedy letnią stolicą Polski i stanowiące część potężnego Trójmiasta. Sopot, to jeden z najsłynniejszych polskich kurortów, a zarazem najbogatsze miasto na prawach powiatu. Wydawać by się mogło – żyć, nie umierać. Jak jednak wygląda sprawa od strony mieszkańca Sopotu? Czy warto zamieszkać w tym nadbałtyckim mieście na stałe?

Sopot okiem mieszkańca

Sopot jest niedużym miastem, które mimo swoich niewielkich rozmiarów oferuje naprawdę zróżnicowane warunki mieszkaniowe. Znaleźć można tutaj kamienice zlokalizowane w samym centrum miastowego zgiełku, by już kilometr dalej cieszyć się spokojem leśnego szumu i nocnymi wizytami dzików.

Panorama Sopotu

Niebywałym atutem jest także położenie jednej z dzielnic miasta – Górnego Sopotu – w bezpośrednim sąsiedztwie wzgórz morenowych, które nie tylko dostarczają znakomitych szlaków spacerowych, ale także skrywają kilka punktów widokowych z wspaniałym widokiem na Zatokę Gdańską.

Trzeba również przyznać, że komunikacja miejska w Sopocie na dość wysokim poziomie – linie autobusowe poprowadzone zostały w taki sposób, że dojazd na obrzeża miasta jest całkiem w porządku. W mieście funkcjonują także trzy dworce kolejowe, których rozmieszczenie dobrze wpisuje się w strukturę dzielnicową miasta.

One direction – niestety, nie takie jakbyśmy chcieli

Jedną z bolączek Sopotu jest specyficzna infrastruktura drogowa. Miasto pełne jest dróg jednokierunkowych, które zbyt często wymuszają na kierowcy pokonywanie dodatkowych kilkuset metrów, a w niektórych przypadkach –nawet kilometrów.

Nie można także nie wspomnieć o głównej arterii, łączącej Gdynię z Gdańskiem – Alei Niepodległości. Chociaż Aleja Niepodległości jest drogą, która w obu kierunkach posiada dwa pasy ruchu, przejechanie przez miasto w godzinach szczytu nie należy do przyjemności. Ponadto, z wyjątkiem kilku pojedynczych skrzyżowań, o skręceniu w lewo w mniejszą uliczkę lub dojazd do posesji, można niestety zapomnieć.

Wszystko i nic

Jak przystało na miasto nastawione na rozwój infrastruktury turystycznej, Sopot oferuje wiele atrakcji, które okazują się przydatne także z perspektywy stałego mieszkańca miasta. Mamy tu na myśli zwłaszcza ofertę kulturalną, bo trzeba przyznać, że w tym aspekcie miasto ma do zaproponowania całkiem sporo. Nie inaczej jest w przypadku sportu, czego dowodem może być między innymi sopocki Hipodrom.

Widok z Sopockiego molo na klif w Orłowie

W Sopocie bez problemu znajdziemy wiele niewielkich sklepików czy lokali usługowych o wąskich specjalizacjach, oraz naturalnie – najbardziej popularne w Polsce dyskonty. O ile w przypadku tych pierwszych nie ma się zazwyczaj do czego przyczepić, to te drugie często oferują niepełny asortyment, co w niektórych sytuacjach stwarza konieczność odbycia wycieczki do Gdańska lub Gdyni.

Mimo masy ciekawych zabytków i miejsc historycznych, miastu bez wątpienia czegoś brakuje.

Sopot w sezonie? Nie, dziękuję

Myśląc o Sopocie, pierwszym skojarzeniem, które przychodzi do głowy większości Polaków jest molo. Molo w Sopocie jest najdłuższą tego typu konstrukcją w Europie, i chociaż nie można zaprzeczyć mu pewnego uroku, to tak właściwie dla turysty nie ma nic do zaoferowania.

Kościół w Sopocie pw. św Jerzego
Pusty Monciak to naprawdę rzadki widok, na zdjęciu Kościół pw. św. Jerzego

Nieco inaczej wygląda natomiast sprawa z perspektywy mieszkańca – sopockie molo będzie mu się kojarzyć z ogromnym tłumem, którego masa zaczyna tężeć już na początku sławnej ulicy nazwanej na cześć Obrońców Monte Cassino, czyli tzw. Monciaka. W trakcie trwania sezonu (oficjalnie od 1 maja do 30 września, w rzeczywistości okres ten jest bardziej rozciągnięty w czasie), przejście tą ulicą może graniczyć z cudem.

W okresie letnim, niemal cały ruch turystyczny skupiony jest w pobliżu morza i prowadzących do niego uliczek. Niestety – bardzo często zdarza się, że oszczędni turyści pozostawiają swoje samochody gdzie popadnie, przez co nie pozwalają mieszkańcom – a także sobie nawzajem – normalnie korzystać z przestrzeni publicznej.

Czy zamieszkałbym w Sopocie mając inny wybór?

Szczerze mówiąc – nie mam pojęcia. Są dni, kiedy mam ochotę spakować wszystkie moje manatki i wyjechać stąd jak najdalej. Czasami jednak, odpoczywając na jednym z nadmorskich wzniesień i pochłaniając kanapkę z polędwicą sopocką myślę sobie, że to jest to.